ARTYKUŁ
Jak wygląda dzień obsługi sześciu kwiatomatów
Zaktualizowano: Świeżość i chłodzenie

Kompozycje do sześciu kwiatomatów Różanego Zakątka wyjeżdżają z chłodni przy ul. Kościuszki 103 w Suwałkach wczesnym rankiem, zanim temperatura na zewnątrz zdąży wzrosnąć. Obsługa jednego automatu zajmuje od dziesięciu do dwudziestu minut i obejmuje kontrolę stanu, czyszczenie, wymianę kompozycji i zdjęcia do rezerwacji online.
Dlaczego rano
Bo o tej porze temperatura na zewnątrz jest najniższa w całej dobie.
Kompozycje jadą z chłodni pracującej w 4-8°C do komory automatu pracującej w tym samym zakresie. Między jednym a drugim jest droga, na której nie da się utrzymać chłodni, więc pilnujemy tego, co da się kontrolować: pory dnia i długości przejazdu.
Odległości pomagają. Trzy suwalskie automaty to kilka minut jazdy, do Augustowa jest około 27 minut, do Ełku około 35. Przy takich dystansach i porannej temperaturze kompozycje przewożone razem oddają chłód powoli, więc chłodzenia w aucie nie potrzeba.
Zimą działa to jeszcze lepiej, bo samochód pozwala utrzymać stałą, niską temperaturę i zbudować rodzaj kurtyny chłodu wokół kwiatów. Dlaczego wahania temperatury szkodzą bardziej niż samo ciepło, opisuję w artykule o łańcuchu chłodniczym kwiatów ciętych.
Jak wygląda kolejność
Dzień zaczyna się w pracowni. Otwarcie chłodni, wyjęcie gotowych kompozycji, ułożenie ich w aucie tak, żeby nic się nie uszkodziło po drodze. To brzmi trywialnie, a jest jedną z tych czynności, przy których łatwo zepsuć pracę z poprzedniego dnia.
Potem trasa suwalska: trzy automaty, jeden po drugim. Po powrocie do kwiaciarni załadunek kolejnej partii i wyjazd do Ełku albo do Augustowa. Rzadko w oba miejsca tego samego dnia, bo w każdym z nich jest sporo do uzupełnienia i taki objazd nie zmieściłby się w porannym oknie.
W Ełku pracują dwa automaty, w tym ten przy Czesława Miłosza 2 z 21 półkami, największy w regionie. Łącznie w sieci jest osiemdziesiąt komór dostępnych każdego dnia.
Co się dzieje przy jednym automacie
Kolejność jest stała i wynika z tego, żeby nie brudzić rzeczy już wyczyszczonych.
Oględziny zewnętrzne. Pierwsza rzecz to sprawdzenie, czy urządzenie nie zostało uszkodzone. Automat stoi w przestrzeni publicznej i pracuje bez nadzoru, więc ślady wandalizmu albo próby włamania trzeba wychwycić od razu.
Kontrola temperatury. Aplikacja powiadamia o nieprawidłowościach na bieżąco, ale i tak sprawdzamy wartości na miejscu. Czujnik może się mylić, a kilka sekund kosztuje mniej niż jedna komora pracująca w złych warunkach przez dobę.
Czyszczenie od środka na zewnątrz. Najpierw komory w środku, potem małe szyby okienek, potem duże szyby główne, płynem, który mamy sprawdzony. Osobno ekran dotykowy i klamki, środkiem dezynfekcyjnym, bo to są miejsca dotykane przez każdego klienta. Na koniec cała obudowa z kurzu.
Ocena kompozycji, które zostały. Każdy bukiet zostaje sprawdzony i podniesiony, bo waga mówi, ile wody zostało w rezerwuarze. Co się dzieje z kompozycjami, które schodzą z półki, opisuję w artykule o niesprzedanym bukiecie.
Wstawienie nowych kompozycji i zdjęcia.
Całość zajmuje od dziesięciu do dwudziestu minut, zależnie od tego, w jakim stanie zastajemy urządzenie.
Zdjęcia w rezerwacji są robione przy automacie
To rzecz, o której warto powiedzieć osobno, bo nie jest oczywista.
Zdjęcia kompozycji, które widzisz przy rezerwacji online, powstają na miejscu, przy automacie, w momencie wstawiania bukietu na półkę. Nie są to zdjęcia katalogowe ani ilustracyjne.
Znaczy to, że rezerwując konkretny bukiet, widzisz właśnie ten bukiet, w tym automacie, wstawiony tego dnia. Jak działa sama rezerwacja, opisuję w artykule o rezerwacji kwiatów online.
Raz w miesiącu serwis dokładny
Poza codziennym objazdem każdy automat przechodzi raz w miesiącu czyszczenie gruntowne. Wszystko, łącznie z odkurzaniem tego, co przez miesiąc spadło między kratki i w miejsca, do których nie zagląda się przy codziennej obsłudze.
Taki serwis zajmuje około pół godziny na urządzenie i jest jedyną czynnością, której nie da się zrobić w pośpiechu.
Kiedy coś się psuje w trakcie trasy
Automaty pracują bez obsługi, więc usterka może wystąpić w urządzeniu, które właśnie minęliśmy, i o którym wiemy tylko tyle, ile powie zgłoszenie.
Do tego służy aplikacja serwisowa, którą opracowaliśmy na własne potrzeby. Zgłoszenie trafia z niej bezpośrednio do serwisu, który albo usuwa problem zdalnie, albo przekazuje instrukcję do wykonania na miejscu, albo wyznacza termin przyjazdu. Dzięki temu decyzja, czy trzeba zawracać, zapada w kilka minut, a nie po serii telefonów.
Część usterek nie wymaga serwisu w ogóle: niedomykające się drzwi główne zwykle potrzebują naciągnięcia sprężyny, a piszczące mechanizmy nasmarowania. Opisuję to w artykule o pracy kwiatomatu w upale.
Jeśli zauważysz coś niepokojącego przy automacie, zadzwoń pod 507 771 954. Takie zgłoszenia skracają czas reakcji bardziej niż jakikolwiek system.
Najtrudniejszy jest weekend
W większości firm weekend to zejście z obrotów. U nas jest odwrotnie i wynika to wprost z danych sprzedażowych.
Sobota odpowiada za 23,5 procent wszystkich zakupów, niedziela za 20,8, a razem z piątkiem te trzy dni dają blisko sześćdziesiąt procent całej sprzedaży sieci. To znaczy, że automaty pustoszeją najszybciej dokładnie wtedy, kiedy większość ludzi odpoczywa, więc objazd w sobotę i niedzielę jest nie mniej potrzebny niż w środę, tylko bardziej.
Pełny rozkład tygodnia opisuję w artykule o tym, kiedy kupujemy kwiaty w automatach.
Kto to robi
Nie jedna osoba. W kwiaciarni wymieniamy się pracą i trasę obsługują różni ludzie, według procedury, która została opracowana i spisana.
Piszę o tym celowo, bo to jest sedno całej sprawy. Kolejność czynności, kryteria zdejmowania kompozycji z półki, sposób czyszczenia i zakres comiesięcznego serwisu są ustalone i takie same niezależnie od tego, kto danego dnia jedzie w trasę.
Standard, który działa tylko wtedy, gdy wykonuje go właściciel, nie jest standardem. Jest nawykiem jednej osoby i znika razem z jej urlopem.
Najczęściej zadawane pytania
Jak często obsługiwane są kwiatomaty?
Codziennie. Wszystkie sześć automatów w Suwałkach, Augustowie i Ełku objeżdżamy każdego dnia, uzupełniając kompozycje przygotowane w pracowni przy ul. Kościuszki 103 w Suwałkach. Raz w miesiącu każde urządzenie przechodzi dodatkowo czyszczenie gruntowne.
Ile trwa obsługa jednego kwiatomatu?
Od dziesięciu do dwudziestu minut, zależnie od stanu urządzenia. Obejmuje oględziny zewnętrzne, kontrolę temperatury, czyszczenie komór, szyb i ekranu, ocenę kompozycji, które zostały, oraz wstawienie nowych.
Czy kwiaty są przewożone w chłodzonym samochodzie?
Na tych dystansach nie ma takiej potrzeby. Kompozycje przewożone razem oddają chłód powoli, a trasy są krótkie: kilka minut w Suwałkach, około 27 minut do Augustowa, około 35 do Ełku. Objazd odbywa się rano, gdy temperatura na zewnątrz jest najniższa.
Skąd pochodzą zdjęcia bukietów w rezerwacji online?
Powstają przy automacie, w momencie wstawiania kompozycji na półkę. Nie są to zdjęcia katalogowe, więc rezerwując konkretny bukiet, widzisz ten, który faktycznie stoi w wybranym automacie.
Co się dzieje, gdy automat się zepsuje?
Zgłoszenie trafia przez aplikację serwisową bezpośrednio do serwisu, który usuwa usterkę zdalnie, przekazuje instrukcję do wykonania na miejscu albo wyznacza termin przyjazdu. Część problemów, jak niedomykające się drzwi, to regulacja, a nie awaria.
Który dzień jest najbardziej pracowity?
Weekend. Sobota i niedziela odpowiadają razem za ponad czterdzieści procent wszystkich zakupów w sieci, więc automaty pustoszeją wtedy najszybciej i wymagają obsługi tak samo jak w dni robocze.
Nota redakcyjna
Tekst opracował Kamil Krawcewicz, florysta i właściciel Różanego Zakątka w Suwałkach, operator sieci sześciu kwiatomatów w Suwałkach, Augustowie i Ełku. Laureat Mistrzów Handlu 2026: pierwsze miejsce w kategoriach Kwiaciarnia Roku Suwałki i Florysta Roku Suwałki oraz drugie miejsce w kategorii Florysta Roku województwa podlaskiego. Opisane procedury pochodzą z codziennej obsługi sieci.



